
Zacytuje sms od kolegi:
"Szczęśliwego Nowego Roku,
lampki szampana
i zabawy do rana" :P



, może przyszłe posty?? :p Wstałam o 8, wyszłam z domu o 10, w pociąg ruszył o 10:48, kolacje wcinałam o 18:30. Kolacja była moim jedynym posiłkiem te
go dnia. Zważywszy na mój zły stan zdrowia/samopoczucia nie byłam w stanie zjeść czegokolwiek. Nawet coca cola w Kutnie nie pomogła, a przecież cola dobra na wszystko, podobno na rdzę szczególnie :P I tak na dwóch gumach Orbit White i połowie puszki coca coli spędziłam prawie cały dzień. W pociągu do Poznania mogliby bardziej grzać, bo zimno było :/ No ale najważniejsze, że w końcu jestem w Poznaniu :p
nie było nic godnego uwagi i…skończyłyśmy na piwie. Warce na dodatek :( Potem odwiedziłyśmy inny lokal, tym razem pizzerię. Tam skosztowałyśmy grzanego wina. Piłyśmy to tempem ekspresowym, bo było już blisko zamknięcia – to raz a dwa – szybko stygło i robiło się niedobre (i tak było, bleee). Stwierdziłam, że źle skończę po tym winie :/ Potem udałyśmy się do pubu (chyba jeden z nielicznych przybytków tego typu u mnie w mieście) na piwko. Stała ekipa (nie jacyś żule, normalni kolesie, tylko stali bywalcy:P), sami faceci i my dwie, hahahahah. Pijaczki :P Nagle wszyscy się zmyli a pan barman do nas „dziewczyny, zamykamy”. Stwierdziłam, że skoro siedziałyśmy do oporu, to chociaż można by życzyć panu cos dobrego na nowy rok, tak na odchodne. I t
uż przy drzwiach powiedziałyśmy. Tyle, ze każda co innego, bo ja rzuciłam „wesołych świąt:P No to tak z przyzwyczajenia :P hehe Jakoś było nam chyba za mało wrażeń, więc udałyśmy się do pobliskiego sklepu i przez okienko kupiłyśmy Żuberka i chipsy. Wracałyśmy popijając piwko i robiąc głupie fotki.
pozytywnych wariatów wokół mnie:P
Właśnie czekam na księdza. W mordę kopane, mogliby poczekać z tą kolędą do następnego roku. Już od kilku lat zaczynają łazić tuż po świętach. Drażni mnie to w dwojaki sposób:
2) z perspektywy społeczeństwa (to mnie bardziej bulwersuje) - czy oni zgłupieli??? Ludzie wydają ostatnie pieniądze na świeta, żeby dzieci miały co jeść, prezenty, no i przygotowania do sylwestra, itp. Jeszcze dobrze święta sie nie skończyły a ci juz zaczynają łazić po domach i kasę wychciewać. Wstrzymaliby się do nastepnego roku, ludzie iodetchną, wypłaty dostaną...
Szukałam dziś połączenia z mojej wspaniałej rodzinnej metropolii do Poznania. Ostatnio albo wiózł mnie tata;p, albo zabierałam się (również autkiem:P) ze współlokatorami: MiD). Gdyby nie wracali dwa dni za wcześnie (jak dla mnie) zabrałabym się z nimi, a tak... tułaj się dziewczyno po Polsce pociągiem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie czas. Nic mnie tak nie dobija jak myśl spędzenia ponad 6h w podróży!!!!!! Nie mieszkam gdzieś na zadupiu, tylko w centrum Polski (dokładnie - północne centrum, jak ja to nazywam:P) i do Poznania samochodem (spod "klatki pod "klatkę") wychodzi 3,5-4h. Kurde, czeka mnie prawie dwugodzinne czekanie w Kutnie, to jest właśnie wkurzające!!! Próbowałam przez Toruń - jakiś przyjaźniejszy dworzec, no ale nie było jakiś "fajnych" połączeń :/ Nie ubliżając mieszkańcom muszę stwierdzić, że dworzec w Kutnie jest bleeeeee. Kiedyś w lato czekałam tam na pociąg. 1,5h!!!! Nie wiedziałam co ze sobą zrobić!!! Bo nawet bar jest jakby żywcem wyjęty z PRLu, ogólnie oblecha taka:/ Aż się tam siedzieć nie chce, a co mówić o jedzeniu!! Kupiłam gazetki (mój skrajny zestaw Glamour i Top Gear;p) i poszłam na dwór. Uratowała mnie pogoda, bo była boska, więc wystawiłam buzie do słońca i pochłaniałam pozytywną energię:P